Tata miał nie mieć czasu na sociale. Przypilnuję go.
Idę do drugiej klasy, więc jestem już na tyle duża, żeby zaprowadzić tu jakiś porządek. Zwłaszcza że pojawił się Tadzio i jest o czym opowiadać.
Mia, Tadzio, Beza, kilka gadów i dorośli, którzy próbują nadążyć. Zapisuję sceny z naszego domu, zanim ktoś opowie je zupełnie inaczej.
01 / HISTORIE
Każdy ma swoją wersję wydarzeń. Dzieci zwykle ciekawszą.
Idę do drugiej klasy, więc jestem już na tyle duża, żeby zaprowadzić tu jakiś porządek. Zwłaszcza że pojawił się Tadzio i jest o czym opowiadać.
Mamy wprawdzie nie jem, ale jeszcze jakiś czas temu ssałem mleczko i było to mega fajne. Tata mówi na mnie „mami cycek”, co uważam za wysoce niestosowne.
Spałem dziś aż do 6:15. Mama szczęśliwa, bo cztery godziny snu longiem to podobno nie w kij dmuchał. Ci starzy czasem wymyślają straszne głupoty.
1987 metrów nad poziomem morza, kolejka, autobus do Kuźnic i naprawdę pomocna obsługa. Mia spojrzała ze szczytu i podsumowała wszystko jednym zdaniem.
Niby mam mamę całą dla siebie, ale coś w tej mojej siostrze jest takiego, że smutno bez niej. W ramach tęsknoty poszperałem w jej rzeczach. Tata się wzruszył. A ja tylko pytam: to już synuś nie wystarcza?
Dziś Międzynarodowy Dzień Psa, więc musicie poznać naszą Bezę. Tata twierdzi, że od moich narodzin musiał odpuścić siłownię. Dziwna sprawa. Bezę do bagażnika nadal podrzuca.
Mia pierwszy raz poszła do drugiej klasy, wyszykowana elegancko: biała koszula, podkolanówki i spodnio-spódnica. A rodzice od rana krzątali się z podejrzanymi uśmiechami. Coś tu ewidentnie nie gra.
Z Przełęczy Rydza-Śmigłego ruszamy na Mogielicę i Łopień. Na Mogielicy czekają Polana Stumorgowa, odnowiona wieża i pieczątka małego zdobywcy. Na Łopieniu, za piknikowymi altanami i niewielkim zagajnikiem, otwiera się panorama Beskidu Wyspowego. Jaskinie, tereny bagienne i wodospady zostawiamy na kolejny raz.

Tata od rana marudzi, że zaczyna się szkoła, pranie nie schnie i zaraz będzie ciemno o 15.45. Do stu pampersów! Mnie bardziej interesuje, że skończyło się człapanie i śmigam już na dwóch szłapkach. Mia narysowała piękny obrazek. Tata też kiedyś próbował. Mama wyglądała jak parawan, a ja jak ziemniak w kapeluszu.

„Kto zjadł ciasteczka?”, „Jadą misie”, „Koła autobusu” i „Jesteśmy jagódki”. Dziś repertuar jest szeroki, choć kondycja artystów trochę słabsza. Mnie boli gardełko i mam okrutny katar, Mia mówi głosem pana w okularach, którego widujemy rano pod Żabką, a mama twierdzi, że mam jakieś „fluki”. Fuj. Ech, kobiety.
Mama grzybów nie lubi, dzieci nie mogą, a tata żadnego nie znalazł. Za to z Mią nażarli się jeżyn i teraz tata mówi, że przecież nie o grzyby chodziło.

Tata twierdzi, że przytaszczyłem jakiś bakcyl, wirus czy czort jeden wie co. Teraz cała familia mówi przez nos, smarka i chodzi po domu z własną rolką papieru. Podobno rozłożyło ich na DRABIAZGI. Ja, jako jedyny ozdrowieniec, przejąłem zarządzanie domem.


Siostra sama, bez proszenia, zrobiła Tadziowi bluzeczkę na Dzień Kropki. Przy okazji uwaliła farbami całą komodę mamy, ale prezent był tak udany, że awantury nie było. Tadzio zanotował więc ważną życiową zasadę: jeśli coś uwalisz, przerób to na prezent i zrób kocie ślepia.

Całe przedpołudnie laby z tatą. Łaziłem, gdzie chciałem. W szafkach grzebałem. W psiej misce się taplałem. Smoczek prosto z podłogi ciumkałem. Troszkę sobie pospałem i elegancko się... no, do pieluszki co nieco narobiłem. Ale potem się wykąpałem. No super miałem! Tylko szkoda, że mamy nie było.
02 / DWA GŁOSY
Ciekawy Tata i Ciekawa Mama opowiadają o wspólnym życiu. Każde własnym głosem, z własną pamięcią zdarzeń i prawem do pointy.
03 / O MNIE
Od lat pracuję z obrazem, słowem i opowieściami. W domu najciekawsze historie piszą się same. Jest Mia, jest Tadzio, jest Beza, mastifka o sporych gabarytach. Są też gady, bałagan i cała reszta życia.
Ten dziennik powstał, żeby zachować rodzinne drobiazgi. Te, które dziś męczą, jutro śmieszą, a za kilka lat stają się bezcenne.
„Ci starzy czasem takie głupoty wymyślają, że aż pieluszka puchnie.”Tadzio, lat półtora